niedziela, 29 stycznia 2012
Świńska nóżka niczym Rolex
Wczoraj Kuńdzio dostał świńską nóżkę ku wielkiej jego uciesze, a dziś postanowił zabrać ze sobą pozostałość na spacer. Wyglądał przekomicznie z wielkim gnatem w paszczy. Był cały w skowronkach jak na 16- letniego psa zachowywał się jak nastolatek. Zastanowiło mnie po co on wziął tę kość ze sobą? Może to taki psi odpowiednik szpanerskiej komórki albo Rolex'a? Aczkolwiek ja uważam, że zwykły uśmiech załatwia sprawę i muszę przyznać, że dla mnie tym gnatem w pysku miał najszerszy psi uśmiech i wszystkie suki były by jego gdyby dotrwał z tym gnatem do końca, ale on zostawił kość w jakiś krzakach po 10 minutach, a inne psy pokazały się dopiero jak wracaliśmy. Ciekawa byłam co by inne psy "powiedziały" na to.
sobota, 28 stycznia 2012
Słonecznie
Strasznie zimno, Kuńdziowi pęka ranka na łapie i nie może się przez to zagoić, a przecież nie każę mu, nie korzystać z psiej toalety. Jakby tego było mało sypią tą sól wszędzie i jak biedny zejdzie ze śniegu na "chemiczny" chodnik to skacze jak ogłupiały z jednaj łapy na drugą, bo go pewnie piecze. Wygląda to komicznie i się śmieję otrzepując mu łapy. Plus taki, że mało ludzi z psami chodzi i może sobie rudzielec spokojnie pohasać. Dziś najmilszym co mnie spotkało na spacerze z psem to promienie słońca, peachy.
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Spotkania część I
Zawsze jak z Nim wychodzę to myślę kogo z psem spotkam i w sumie cieszę się jak nikogo z psem nie spotkam, to zawsze taka niezręczna sytuacja. Cóż wczoraj spotkałam najpierw kobietę niesłyszącą, która na dodatek mówiła chyba po niemiecku... Jakby tego było mało jej pies próbował zjeść mojego. Ja do Niej - Dzień Dobry ;} - a ona pokazuje mi na uszy, myślę no problem i pokazuję, że rozumiem, ale chcę wiedzieć, czy czyta z ruchu warg, więc pytam. Moja mina musiała być komiczna, dopiero jak jej pies chciał ugryźć mojego zrozumiałam, że nawet jeśli czyta z ruchu warg, to w swoim ojczystym języku. Z jakimś dziwnym nastrojem poprowadziłam psa na dalszy spacer. Kolejną akcję mieliśmy kiedy jakaś pani wracała z goldenem do domu, ale jej pies stanął i gapił się na mojego, mój to samo. Dzieliło nas jakieś 10/12 metrów i nikt nie widział co kto ma, więc pani z goldenem na cały głos krzyczy do mnie - Suka! - naprawdę słabo zaakcentowała, że to pytanie... Ja na to tylko, że - Pies! - i z głupawym uśmiechem poszłam dalej.
Dziś natomiast spotkałam kobietę z sunią i mój pies był wniebowzięty, jednakże ja nie wiedziałam czemu kobieta nic nie zagaduje, zazwyczaj wszystkie starsze Panie z psami mnie zagadują, pomyślałam, ze to może przez skórzane spodnie, wyglądałam jak szalony motocyklista, tylko, że zamiast harleya miałam psa. Cóż zaczęłam z psami się bawić i okazało się, że z Panią idziemy w tę samą stronę i w końcu stanęłam bliżej niej, bo Kuńdzio ganiał sukę i zrozumiałam... Słuchała sobie muzyczki i miała wszystko gdzieś. Jednak zagadała mnie w końcu i odbyłam bardzo ciekawą rozmowę o raku. Zaczęło się od rozmowy o Kuńdziu, przeszło na ludzi i okazało się, że nie tylko u mnie w domu był rak, ale i że ta miła Pani również go ma, a jej mąż zmarł z tego powodu. Troskliwie obca osoba poleciła mi miejsce gdzie za darmo można przeprowadzić odpowiednie badania sprawdzające, jak bardzo mi grozi zachorowanie. Dla zainteresowanych informuję, że mówiła mi o Warszawskim Centrum Onkologii na Ursynowie. Warto wiedzieć, czy mam się faszerować produktami z lektyną, która chroni przed nowotworami, czy nie. Bardzo pouczające spotkanie i to dzięki temu, że Kuńdzio lubi młode suki.
Dziś natomiast spotkałam kobietę z sunią i mój pies był wniebowzięty, jednakże ja nie wiedziałam czemu kobieta nic nie zagaduje, zazwyczaj wszystkie starsze Panie z psami mnie zagadują, pomyślałam, ze to może przez skórzane spodnie, wyglądałam jak szalony motocyklista, tylko, że zamiast harleya miałam psa. Cóż zaczęłam z psami się bawić i okazało się, że z Panią idziemy w tę samą stronę i w końcu stanęłam bliżej niej, bo Kuńdzio ganiał sukę i zrozumiałam... Słuchała sobie muzyczki i miała wszystko gdzieś. Jednak zagadała mnie w końcu i odbyłam bardzo ciekawą rozmowę o raku. Zaczęło się od rozmowy o Kuńdziu, przeszło na ludzi i okazało się, że nie tylko u mnie w domu był rak, ale i że ta miła Pani również go ma, a jej mąż zmarł z tego powodu. Troskliwie obca osoba poleciła mi miejsce gdzie za darmo można przeprowadzić odpowiednie badania sprawdzające, jak bardzo mi grozi zachorowanie. Dla zainteresowanych informuję, że mówiła mi o Warszawskim Centrum Onkologii na Ursynowie. Warto wiedzieć, czy mam się faszerować produktami z lektyną, która chroni przed nowotworami, czy nie. Bardzo pouczające spotkanie i to dzięki temu, że Kuńdzio lubi młode suki.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)