wtorek, 28 lutego 2012
"Pługowy"
Byłam ostatnio z Kuńdziem na chwilę rano przed pracą na przebieżce. Wszystko niby ładnie pięknie, Kuńdzio obsikał nielubiany przeze mnie pomnik jak zwykle, wracamy, a tu po drodze stał pług śnieżny, a w nim siedział Pan za kierownicą. Spojrzeniem z dołu do góry zlustrowałam tenże pojazd i napotkałam intensywne wiercenie oczu Pana "Pługowego"... On się patrzy, ja idę i się patrzę, aż wykręciliśmy głowy w tym gapieniu się, na koniec zrobił jakąś głupią minę, a ja odwróciłam głowę i się zaśmiałam. Jakoś mnie to bardzo ubawiło, ale jak truchtałam tą samą drogą do pracy szybko wyminęłam "patrzacza" i poleciałam na przystanek. Potem widziałam, jak śmignął rajdowo przez Pl. Na Rozdrożu koło mojego przystanku. W autobusie cały czas się uśmiechałam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz